Postanowiłam tu co nieco zmienić. Minęły 3 lata odkąd bawię się w blogi, w ciągu których udało mi się zebrać 50 tysięcy odsłon. To jednak zły wynik, bardzo zły. Mimo wszystko jestem dumna z siebie, bo udało mi się wyprzeć z głowy wszystkie myśli typu "nie chce mi się" i "to bez sensu". Chociaż czasami faktycznie było bez sensu. Nie miałam kompletnie pomysłów i pisałam pod presją czasu. Może czytając jakieś starsze posty dacie radę odróżnić te pisane na siłę od tych, gdzie jestem cała ja. Cóż, nie mam po prostu czasu przesiadywać wieczorami, czytać inne blogi i ciągle ulepszać swój. Odkąd włączanie mojego laptopa wiąże się z całym rytuałem, co mnie niesamowicie zniechęca, przestałam zwracać uwagę na mijające tygodnie. Zdaję sobie sprawę, że tak nie może być, bo jednak systematyczność to jedna z kwestii, które sama doceniam u innych blogerów. Posty muszą być częste, konkretne i ładnie obudowane. To wszystko, mam nadzieję, uda mi się ulepszyć. Laptop zastąpię czymś innym, posty podzielę na kategorie, zdjęcia dopracuję jeszcze bardziej. Daję wam to na piśmie, więc muszę dotrzymać słowa. Poza tym- pooglądajcie jak wyglądałam dzisiaj w szkole. Do następnego! xoxo

Z jednej strony cieszę się, że mamy wolne, ale z drugiej kompletnie nic mi się nie chce. Wstawać, ubierać, nawet czesać. Cały dzień chodzę jak zombie, czuję się źle i jestem wiecznie głodna. Świetny początek wakacji. Jestem w domu tylko ciałem. Okey, byłam, bo od wczoraj staram się wrócić do świata żywych. W końcu gdzieś wyszłam, ubrałam się jak cywilizowany człowiek, wymalowałam i pokazałam się ludziom. Poszłam z siostrą na shake'a i w rezultacie dostały mi się w sumie dwa. Pamiętać- dzieciom: tylko lody. Ale wszystkiego trzeba w życiu próbować. Jeśli wszystko dojdzie do skutku, to za jakieś dwa tygodnie spędzę swoje pierwsze wakacje ze znajomymi. Może być na początku trochę ciężko, ale ja zawsze jestem pełna obaw. Na pewno niepotrzebnie, ale tak już mam. Muszę tylko ogarnąć coś, w czym będę mogła pokazać się "na plaży". Coś, w czym będę czuła się komfortowo. Najchętniej ubrałabym jakiś t-shirt i spodnie albo chociaż sukienkę. Moja figura sprawia mi najwięcej bólu w okresie wakacyjnym. Jest tyle pięknych bluzek odsłaniających brzuch, a akurat ja muszę go zakrywać. Rok temu nosiłam takie rzeczy, na zdjęciach na pewno je znajdziecie. Do tego spodnie z wysokim stanem i było ok. W tym roku wyglądam w tym jak beczka. Mówią, że ładnemu we wszystkim ładnie. U mnie się to niestety nie sprawdza. Nie wiem czy powodem jest figura czy po prostu nie jestem aż tak piękna.
Czytając blogi dziewczyn w wieku zbliżonym do mojego widzę straszny kontrast w tematyce notek. Posty są zazwyczaj pisane na zasadzie "przesyłam wam pozytywną energię". Ja to miejsce traktuję jako swoją małą świątynię. Miejsce, gdzie jestem tylko i wyłącznie ja. Moje wspomnienia, moje myśli, to, co we mnie siedzi. Nie chcę w was ładować sztucznej "energii", bo sami widzicie po dzisiejszym wstępie- nie należę do zbyt energicznych osób. Faktycznie- mam takie momenty, kiedy ciągle coś się dzieje, mam masę pomysłów i chęci do ich realizacji, ale to tylko chwilowe. Nie chcę pokazywać wam rzeczy typu DIY, bo się na tym kompletnie nie znam, dlatego nie rozumiem dziewczyn które robią coś takiego na swoich blogach, a tak naprawdę na widok tych "cudeniek", które stworzyły zaczynam wątpić w ten świat. Podchodzę do tego zbyt krytycznie? Możliwe. Jestem krytyczna też w stosunku do samej siebie, więc spokojnie. Taka miła blondyneczka, a tyle w niej negatywnych emocji!
A już jutro czeka mnie pobudka o 4:30!
Może na rozluźnienie kilka propozycji od Sheinside?
Mój pokój. To jedyne miejsce, które nadal pozostaje takie samo. Wzbogaciłam się jedynie o kanapę, na której powstało kilkanaście ostatnich postów. Poza tym wszystko jest dokładnie w tych samych miejscach. Ok, może jeszcze poza mną. Kończy się kolejny rok szkolny. Dla mnie smutniejszy niż zeszłoroczny. Jestem zawiedziona brakiem paska na świadectwie, ale zdaję sobie sprawę, że dałam z siebie tyle ile mogłam. Rok temu byłam jednocześnie szczęśliwa i pełna obaw... Czy dobrze zdecydowałam? Czy droga, którą obieram jest tą właściwą? Nadal nie wiem, czy miejsce, w którym obecnie się znajduję, jest tym, o którym marzyłam. Dziś zdałam sobie sprawę, że żyję przyszłością, której tak bardzo się boję. Zawsze udawałam, że ona nie istnieje. Istnieje jedynie teraźniejszość i przeszłość. Przed snem wyobrażam sobie wyimaginowaną, perfekcyjną przyszłość. Świadomość tego, że w 99% nie będzie ona wyglądać tak, jak sobie wymarzyłam, budzi we mnie ten strach. Należę do ludzi, którzy wolą wiedzieć co ich czeka. Chociaż z drugiej strony... nie zawsze. Jestem skomplikowanym człowiekiem. A może po prostu dziewczyny tak mają?
| marynarka- klik | buty- H&M | torebka - Parfois |
Kurczę, za nami nasz pierwszy rok. Nawet nie zdążyliśmy się dobrze poznać, a ja już uważam was za moją drugą rodzinę. Czasami miałam was dosyć, ale dzięki wam pokochałam tę szkołę i chodzę do niej z uśmiechem na twarzy. Do zobaczenia na lekcjach we wrześniu. Wszyscy! <3
Mam za sobą bardzo burzliwy tydzień. Dosłownie burzliwy. Wtorkowy grad na szczęście złapał mnie, kiedy byłam już w autobusie, ale hałas był tak duży, że nie słyszałam własnych myśli. Największe kulki miały na oko 3-4cm średnicy. Za to w czwartek w szkole czułam się tak potwornie, że nie chcieli mnie puścić samej do domu. Na szczęście dojechałam przytomna. W piątek poszłam z siostrą nad jezioro porzucać kamieniami. To znaczy w zamiarze miałyśmy rzucanie kaczuszek, czy coś, ale wyszło na to, że nawet ja tego nie umiem. Zerwałyśmy lilię i kilka innych kwiatków. Muszę częściej tak wychodzić z domu, bo całkowicie zalęgnę na tej kanapie.
Wczoraj byłyśmy na turnieju tanecznym. Głównie dlatego, że moja siostra również występowała, ale naprawdę było warto to zobaczyć. Nie przepadam specjalnie za tańcami standardowymi, już lepsze są latyno-amerykańskie, ale aż miło się patrzy na tak wysoki poziom. Szkoda było iść do domu...
Poza spacerem w piątek wybrałam się też z Marysią na szybkie zakupy do galerii. Jestem zadowolona nie tylko z tego, że kupiłam 2 sukienki za 6 dych, ale głównie dlatego, że weszłam w mniejszy rozmiar. To już w ogóle był kosmos.
Piękny siniak.
Ostatnią część dzisiejszej notki chcę poświęcić najważniejszej dziś osobie. Nasza kochana, mądra, miła, zabawna, słodka, zawsze radosna Mary obchodzi dziś swoje 17 urodziny! Wszystkiego najlepszego chudzielcu <3 I wracaj już z tego Londynu :*
I zdecydowałam, że jednam udostępnię wam mojego Snapchata. Uzależniłam się od tego dziadostwa.
alex.elle




