Po pierwsze... O Boże, co ty zrobiłaś?! To efekt mojej dwudniowej pracy. Wiem, że nie tak dawno zmieniałam wygląd, ale po prostu nie podobał mi się. Nie był kompletnie w moim stylu. Ale przejdźmy do rzeczy. Majówka. Wszyscy robią grille. My nie zdążyliśmy. Planowaliśmy to na piątek, ale zaskoczyła nas burza. A nawet dwie burze. Co z tego? Nasza rodzina znajdzie wyjście z każdej sytuacji. Kiełbaski z piekarnika, to jest to. Ogólnie to spędziłam te trzy dni w domu. Obyło się bez sensacji. Dziś siedzę sama w domu z siostrą. Pobawiłam się w kuchareczkę i podgrzałam wszystkim obiad. No i nie tylko. Nałożyłam na talerze, porozkładałam, zjadłam, zmyłam. Teraz siedzimy na tym moim rozwalonym łóżku. Wcześniej było pięknie pościelone. Cały czas ładowarka do telefonu spada mi na ziemię. Postanowiłam już jej nie podnosić. Wiem, wiem, ja to mam życie. Tak się akurat złożyło, że za wiele nie mam do pisania. Za to jutro dzień pełen emocji. Ale to wam opowiem jak już będę po. W poniedziałek też będą emocje, więc te dwa szalone dni opiszę wam we wtorek. Co wy na to?
UŚMIECH




