Czwarty czerwca. Powolne odliczenie do wakacji. Wakacji. Dziś to konkretny monsun zaskoczył. Ale po kolei. W sobotę mieliśmy dzień dziecka, ale ja na zakupach byłam już w piątek. Wypatrzyłam sobie pomarańczową koszulę i okulary w Reserved. W Empiku kupiłam 2 obrazy. A raczej obraz i obrazek na ścianę. Jestem zadowolona. Ale co tam dzień dziecka. Jeszcze będę go obchodzić 2 razy. Potem już sama sobie będę sprawiać prezenty. Przejdźmy do dnia dzisiejszego czyli Dnia Sportu w naszej szkole. Cała hołota poszła na Orlik i grała. We wszystko co się da. Nie no dobra, przesadziłam. Dziewczyny siatkówka i ringo. Chłopaki piłka nożna i przeciąganie liny. Dodatkowo dla chętnych biegi. W siatkówce wygrał oczywiście nie kto inny tylko moja cudna klasa. Hmm... w sumie to jednak nie było takie oczywiste. To raczej totalne zaskoczenie bo zawsze myślałyśmy, że nie umiemy grać, a poziomem jesteśmy daleko za innymi klasami. Jak widać, nie bardzo. To dobrze. Bardzo dobrze. No no... fajnie było. Musieliśmy potem uciekać przed deszczem. Dwie lekcje- nie lekcje i koniec. Znów deszcz. Już myślałam, że nie dojdę. Spodnie mokre po kolana. O trampkach nie wspomnę.
Ale dobra, to informacje bieżące. Tak na szybko, żeby was nie zaniedbywać. Przez najbliższe 7 dni dodam jakąś mądrość i zdjęcia. Mam taką nadzieję. Póki co dam wam pełno mnie. Alexy, wszędzie Alexy. Uśmiech.
Gify robię w Gifpalu. Można się domyślić, ale wiem, że i tak byłoby dużo pytań.
Lajkujcie facebooka, klikajcie bloglovina, pytajcie na asku. To Tyle.


