Ciągle wszystko zmieniam. Po prostu nie mogę się na nic zdecydować. Myślę, że ten wygląd i nazwa zostanie. Znając mnie to za miesiąc będzie się nazywał zupełnie inaczej. Ejsel. Niech już będzie. Nudzi mi się, więc kombinuję. Wczoraj i tak miałam zapewnioną rozrywkę. Byłam z rodzicami i siostrą na pierwszej wakacyjnej wycieczce. Zwiedzamy okolice swojego miejsca zamieszkania. Jakieś duże kamienie. Uhuhu. To dopiero rozrywka. Powiem Wam, że były całkiem fajne. Samo słowo "kamień" nie budzi szczególnej ekscytacji, ale było na co popatrzeć. Na zamku Aleksandra Fredry też można było poczuć adrenalinę. Właściwie to w ruinach zamku. Wiele tego nie było, ale sam fakt, że przeszłam się po murze, o którym jest mowa w "Zemście" sprawia, że mam "szacun na dzielni". Gdyby jeszcze ktokolwiek czytał lektury. Podsumowując: ładne kamienie, ładne ruiny, ładne widoki. Czego chcieć więcej? Biała czekolada. Nie, przepraszam, odchudzam się. To jest właśnie silna wola. Której nie mam. Biała czekolada już się trawi. Mamy poniedziałek. Do jutra mam złożyć kopie świadectw. Jedną miałam złożyć już dziś, ale przejechałam 30km tylko po to, żeby usłyszeć "nie masz składać żadnych papierów". To w końcu do której szkoły mam składać, a do której nie, bo nie ogarniam. No dobra, nieważne. Gorzej, że nie znalazłam ani jednych czarnych dżinsowych rurek. Czy wymagam tak wiele? Najwidoczniej tak. Teraz każdy ciuch jest jakiś dziwny. Nie ma najprostszych rzeczy. Dalej nie mam w czym chodzić. Może wytrzymam do sierpnia. Tak w ogóle to od dziś miała być ponoć wyłączona opcja "obserwuj". Zamiast tego mieli być obserwatorzy Google+, ale jak widać dalej to coś się na blogach mieści. Koniec z moją anonimowością, bo musiałam przełączyć konta. Mimo wszystko dla Was jestem Asel bądź Alex. "Wysyłanie wiadomości nie powiodło się." No to zdjęć z kamieniami nie będzie. Jak już to ogarnę to wstawię na facebooka, którego macie z boku więc o tony lajków poproszę.
Chcecie jakąś rozterkę psychologiczną? Może coś wymyślę. Uśmiech.



