Cześć.
Wszystko się ustabilizowało. W końcu jest tak, jak chciałam. Może zaliczyłam w tym tygodniu kilka wpadek, a w zasadzie to jedną, ale silnie oddziałującą na moją psychikę, ale humor wrócił mi już następnego dnia. Cały najbliższy weekend spędzę na kuciu. Muszę się tym razem konkretnie przyłożyć. W ciągu dwóch dni czekają mnie w sumie.. trzy ważne sprawdziany i dwie kartkówki. Tak to jest, kiedy brakuje czasu, a każdy nauczyciel chce nas sprawdzić. Trzy kolejne dni to rekolekcje, więc przynajmniej będzie to jakaś rekompensata za ciężki weekend i chwila odpoczynku. Więcej wolnego przed świętami już nie będzie, ale jakoś damy radę. Wzięłam ostatnio kalendarzyk i wyliczyłam już 10 dni wolnych do końca roku, ale tego na pewno będzie więcej. Jakieś wycieczki może się ogarnie. Chociaż... nie, chyba jednak nie. Ale piątek spędzę w Krakowie na warsztatach dziennikarskich. Zawsze to jakaś forma zdobycia nowych umiejętności, a przy tym okazja do obejścia kilku fajnych sklepów ;)
Na koniec chciałabym jeszcze poruszyć jeden temat. Oczywiście nie mam nic przeciwko zadawaniu mi pytań, bardzo to lubię i sprawia mi to radość, ale chciałabym, żebyście wiedzieli, że to co piszę na blogu jest przemyślane i zawsze piszę tu tyle, ile uważam za stosowne. Jeśli nie rozwinę dotyczącego mnie tematu bardziej, to znaczy, że nie chciałam nic więcej o nim mówić :)
Oczywiście wpadajcie na istragrama, do którego link macie z lewej strony <3










