Cześć.
Naprawdę nie mam ochoty wracać do ostatnich dni. Nie chcę rozczulać się nad tym, co w tamtym tygodniu mogłam zrobić lepiej. Chcę rozdzielić swój czas pomiędzy zaliczanie sprawdzianów, z czas dla siebie, który ostatnio zmniejsza się coraz bardziej. Nie mam siły uczyć się popołudniami przez kilka godzin. Teraz rozumiem ludzi, którzy wstają rano godzinę wcześniej, żeby powtórzyć lekcje. Jeden tydzień dam radę przeżyć. Gorzej, że znów zaczynam pakować swój umysł w sprawy, które powinny odejść od niego jak najdalej. Wracam do stanu emocjonalnego z końca zeszłego roku. Na szczęście niektórzy nie chcą na to pozwolić. Otaczam się najcudowniejszymi osobami na świecie. Czasami naprawdę idę przez korytarz i mówię sobie "oby nikt się do mnie nie odezwał", ale kiedy już to ktoś zrobi, jestem za to wdzięczna losowi. Śmiech jest strasznie zaraźliwy. Nawet gdybym na siłę próbowała być smutna, mogę z góry skazać się na porażkę. Może nie wszystko w moim kolorowym życiu jest tak pięknie poukładane, ale dwie rzeczy są na odpowiednich miejscach: cel i ci wszyscy ludzie. Chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak wiele potrafią zmienić w umyśle takiej małej dziewczynki.
Nowy wygląd. Jest ok? :D






